"Służba zdrowia" - Praca czy misja?

18 września 2019 tagi: Artykuł

Nie jest tajemnicą, że kondycja polskiej publicznej służby zdrowia pozostawia wiele do życzenia. Temat jest równie gorący, co trudny i kontrowersyjny. Na tyle, że zapomina się, że za tą wielką machiną stoją ludzie. 

Obserwując oficjalne debaty publiczne i nieformalne dyskusje w Internecie można odnieść wrażenie, że Polacy są specjalistami nie tylko od piłki nożnej i polityki, ale także od problemów naszej rodzimej  opieki zdrowotnej. W końcu każdy z niej korzysta, a to daje mu zielone światło do komentowania, krytykowania i wyrażania opinii wszelakich, zazwyczaj negatywnych oczywiście. 

Nie ukrywajmy – życie pracownika medycznego w Polsce nie należy do łatwych. Podczas gdy kolejne obietnice wyborcze sypią się jak z rękawa, a na forach internetowych wylewa się hejt, życie w państwowych placówkach toczy się swoim rytmem. Zadłużone i niedofinansowane szpitale, kolejki do lekarzy, brak ludzi i sprzętu, sprawiają, że atmosfera bywa nienajlepsza. I chociaż jest ciężko, nadal są ludzie, którzy chcą „to” robić. Dlaczego? Czy praca w medycynie to jeszcze praca, czy już misja?

Ludzie medycyny wybierają swoje zawody z różnych powodów i pobudek. Jedne są mniej, inne bardziej podniosłe, ale za każdym z nich kryje się jedno: dążenie do dobrego, szczęśliwego życia , spełnienie zawodowe i prywatne. Czy mamy prawo to oceniać i żądać wielkiego poświęcenia? 

O to, czy zawód medyczny powinien  być pracą czy misją, można się spierać i argumentować na różne sposoby. Rzeczywistość jest jednak taka, że nie ma lekarza, pielęgniarki, położnej, ratownika czy fizjoterapeuty, który nie chciałby pomagać innym. To nie sprawia, że wszyscy myślą o sobie jako o misjonarzach i społecznikach, którzy pracują dla idei. Ale mają do tego prawo. Chcą godnie żyć i zarabiać, pracować w dobrych warunkach, w przyjemnej atmosferze. Okazuje się jednak, że często jest to niemożliwe. 

Szkoda, że tak wielu spośród domorosłych specjalistów i polityków, nie dostrzega ludzkiego aspektu „problemu służby zdrowia”. Tego, że „nadęci lekarze” i „roszczeniowe pielęgniarki” stykają się na co dzień z ogromem cierpienia, bólu i strachu, o jakim większość z nas nie ma pojęcia. I że to oni, jak nikt inny, mają prawo do godziwych warunków pracy, których im się tak często odmawia. Czy w tej sytuacji można myśleć o swojej pracy inaczej, niż jak o misji?

Redakcja Portal-Medica

Wróć na stronę główną bloga