Medyczny rynek pracy w dobie koronawirusa, czyli kto korzysta na pandemii?

5 listopada 2020

To nie brak respiratorów i łóżek szpitalnych jest najpoważniejszym zagrożeniem dla systemu opieki zdrowotnej. Jest nim brak pracowników medycznych. Jako agencja rekrutacyjna, jesteśmy mocno zaniepokojeni sytuacją na rynku pracy dla medyków. Czy ktokolwiek może skorzystać na tej sytuacji?

Od wielu lat z niepokojem obserwowaliśmy jak stopniowo, ale systematycznie kurczy się liczba pracowników medycznych w naszym kraju. Ktoś mógłby pomyśleć, że dla nas, jako agencji rekrutacyjnej to sytuacja korzystna. Pracodawcy są skłonni korzystać z naszych usług, ponieważ nie są w stanie samodzielnie znaleźć personel do pracy. Zyskują też sami zainteresowani, mogąc windować stawki w górę, w zasadzie bez żadnych ograniczeń. Niestety to tylko pozory, bo na takiej sytuacji nikt nie wygrywa.

Najwięksi przegrani

W starciu z koronawirusem, niespójnymi i spóźnionymi, a wręcz często szkodliwymi decyzjami rządu, a w końcu brakami personalnymi, najbardziej cierpią pacjenci. W całym sporze pomiędzy politykami i personelem medycznym, to oni powinni być w centrum zainteresowania i troski. A dzieje się dokładnie odwrotnie. Debata publiczna przerzuca odpowiedzialność z jednej strony na drugą, zapominając o nas, zwykłych obywatelach. Współpracując na co dzień z placówkami medycznymi widzimy, że wiele z nich nie jest w stanie obsłużyć wszystkich potrzebujących pomocy pacjentów, nie ze względu na strach przed COVID-19, a braki kadrowe. Nie zapominajmy przecież, że pandemia nie zatrzymała innych chorób. Białostockie Centrum Onkologii nie przyjmuje pacjentek na oddział ginekologii onkologicznej, bo nie ma kto w nim pracować. A to tylko jeden z przykładów. Pacjenci leczą się sami i sami umierają.

Pracownik medyczny na kwarantannie

Teoretycznie sytuacja na rynku pracy jest najkorzystniejsza dla personelu medycznego, zwłaszcza lekarzy, którzy mogą przebierać w ofertach. Akurat tej grupie zawodowej  tzw. rynek kandydata nie przynosi jednak aż tylu benefitów, co np. informatykom. Dlaczego? Bo ilość pracy w każej placówce medycznej przytłacza. Najtrudniejsza sytuacja jest oczywiście w szpitalach, w których leczy się pacjentów zakażonych koronawirusem. Brakuje przede wszystkim anestezjologów, pielęgniarek anestezjologicznych i lekarzy zakaźnych. Dyrektorzy placówek nie są w stanie rozpisać grafików na stanowiska OIOM-owe, przez co są one nieużywane. Trudno jednak mówić o korzystnej sytuacji jakichkolwiek pracowników ochrony zdrowia.

Lekarz też człowiek?

Może jednak to efekt niechęci medyków do podjęcia pracy w pandemii? Zapewne w niektórych przypadkach tak. Lekarze, podobnie jak inni ludzie mogą być w grupie ryzyka lub mają bliskich, których nie chcą narażać. Ale obecna dramatyczna sytuacja to przede wszystkim efekt zaniedbań sprzed marca 2020. Środowiska medyczne wielokrotnie apelowały o zmiany systemowe, w tym podjęcie działań, które zachęcą młodych ludzi do kształcenia się w kierunkach medycznych. Bezskutecznie. Pracownicy medyczni, z własnej woli lub zmuszeni przez sytuację, od wielu lat podejmowali pracę w kilku placówkach. Doprowadzono zatem do sytuacji, że jeden lekarz lub pielęgniarka, którzy są objęci kwarantanną, nie stawiają się do pracy w dwóch, trzech lub czterech miejscach. Sytuacji nie poprawił nakaz pracy tylko w jednym miejscu dla personelu mającego kontakt z osobami chorymi na COVID-19, wydany w kwietniu 2020. Nakaz właśnie zniesiono, bo pomimo rekompensat, pracownicy medyczni rezygnowali z pracy, na co placówki medyczne nie mogły sobie pozwolić. Sytuacja jest patowa, a środowisko medyczne alarmuje, że system jest na skraju zapaści.

Trzecia strona medalu

Kto zatem korzysta na aktualnej sytuacji na medycznym rynku pracy?  Jeśli sytuacja pracodawców jest dramatyczna, są w stanie zapłacić spore pieniądze, nie tylko kandydatom, ale także agencjom, jeśli te wykażą się skutecznością. Przybywa ogłoszeń, a wręcz dramatycznych apeli szpitali i placówek, które szukają pracowników medycznych i niemedycznych w prawie każdym obszarze swojej działalności. Niektóre zapraszają do współpracy studentów ostatnich lat i emerytowanych lekarzy. Być może powtórzymy los Belgii, która apeluje do medyków zarażonych koronawirusem, a nie przejawiających objawów, o stawianie się w pracy. Jest tam zarażony co czwarty pracownik medyczny. Jeśli dogonimy w tych ponurych statystykach inne kraje (a wszystko na to wskazuje), doświadczenie agencji rekrutacyjnych na niewiele się zda.  Więc nie, agencje rekrutacyjne nie są wielkim wygranym tragicznej sytuacji na medycznym rynku pracy.

 

Polski system opieki zdrowotnej stoi na skraju swojej wydolności. Pandemia obnaża wszystkie jego słabe strony. Tzw. rynek pracownika, który charakteryzuje się tym, że na rynku pracy jest więcej wakatów niż pracowników, nie przynosi w tym przypadku korzyści większości pracowników medycznych. Ogromne korzyści finansowe, o których tyle się mówi, dotyczą zaledwie niewielkiej części z nich. Większość natomiast, wystawia się na codzienne ryzyko, które niesie ze sobą obciążenie psychiczne, fizyczne i zdrowotne. Jak długo jeszcze wytrzymają?

 

Redakcja Portal-Medica 

Wróć na stronę główną bloga