Jak epidemia wpłynęła na system ochrony zdrowia?

16 czerwca 2021

Koronawirus pojawił się nagle i chociaż w pierwszych miesiącach się na to nie zapowiadało — zupełnie zmienił nasze życia. Obłożenie łózek przekroczyło wszystkie znane nam do tej pory doświadczenia i pomimo optymistycznych zapewnień rządu — nasza służba zdrowia okazała się niegotowa na pandemię z prawdziwego zdarzenia. Sytuacja ta w naturalny sposób wymusiła wiele zmian, zarówno w kontekście funkcjonowania państwa, jak i samej ochrony zdrowia. W tym artykule przyjrzymy się zmianom, jakie już nastąpiły na skutek koronawirusa, oraz jakich możemy się spodziewać w najbliższej przyszłości.

 

Jak poradziła sobie polska ochrona zdrowia?

Działania naszej ochrony zdrowia na tle innych krajów wypadają dość przeciętnie, a nadmiarowa liczba zgonów w Polsce jest znacznie wyższa niż w większości krajów europejskich. Ciężko winą za to obarczać reakcję naszego rządu — służba zdrowia od dawna boryka się z brakiem środków finansowych, a uzupełnienie ich w ciągu kilku miesięcy nie było fizycznie możliwe. Zmagamy się ze złą koordynacją pogotowia ratunkowego i brakiem miejsc w szpitalach, na czym cierpią nie tylko osoby zakażone Covid-19, ale również wszyscy inni pacjenci, dla których zabrakło łóżek bądź po prostu rąk lekarzy gotowych się nimi zająć.

Sytuacja w szpitalach jest dramatyczna

Brakuje miejsc zarówno dla osób zakażonych koronawirusem, jak i wszelkich innych pacjentów, brakuje również odpowiedniego sprzętu medycznego, a przede wszystkim — wykwalifikowanego personelu medycznego. 

Do wniosku tego może być ciężko dojść, oceniając sytuację wygodnie siedząc w fotelu — jednak obecnie borykamy się z zapaścią i zupełną niewydolnością naszej służby zdrowia.

Oddziały, a niekiedy całe szpitale wyłączane są ze swojej standardowej działalności i przeznaczone do zajmowania się pacjentami, u których wykryto covid-19, przed szpitalami piętrzą się kolejki karetek, w których nierzadko umierają pacjenci jeszcze przed dotarciem do szpitala.

Brak odpowiedniego wyposażenia

Obecnie, w związku ze stosunkowo sprawnie postępującym procesem szczepień, sytuacja stopniowo łagodnieje, jednak jeszcze niedawno powszechnym problemem był brak tlenu dla pacjentów zakażonych koronawirusem oraz niedostosowanie placówek medycznych do wymogów, jakie stawia przed nimi zajmowanie się pacjentami, u których wykryto covid-19 (jak na przykład wymóg odpowiedniego wydajnego systemu wentylacji).

Niekiedy dochodzi do skrajnych i w żaden sposób nieakceptowalnych sytuacji, kiedy szpital odmawia przyjęcia pacjenta ze względu na brak tlenu, a załoga karetki decyduje o jego “podrzuceniu”, pozostawiając pacjenta w szpitalu, pomimo odmowy jego przyjęcia przez placówkę. To, jak kluczową przy podtrzymywaniu życia funkcję pełni tlen i jak ogromnym problemem jest jego niedobór, prawdopodobnie nie wymaga szerszego wyjaśnienia.

Nadmierna biurokracja

W obecnej sytuacji eksperci zalecają, aby ilość koniecznych do wypełnienia przez personel dokumentów ograniczyć do minimum — tak, aby mógł się on skupić na pracy bezpośrednio z pacjentami, ze względu na ogromny stopień obłożenia szpitali. W parze z tą sytuacją nie idą jednak odpowiednie decyzje rządu, a lekarze oraz reszta pracowników medycznych jest zmuszona do wypełniania dokumentacji medycznej z niemal taką samą szczegółowością, co zwykle. Proces ten jest po prostu niedopasowany do sytuacji, z którą obecnie się mierzymy.

Brak przeszkolenia personelu oraz niedostatki kadrowe

Szpitale nie dysponują odpowiednią ilością pracowników, aby w należyty sposób poradzić sobie z pandemią. Problem jest również z tym personelem, który jest obecny w szpitalach — nierzadko brakuje mu przeszkolenia do obsługi respiratorów, które są kluczowym elementem wyposażenia w walce o życie zakażonych pacjentów. Aby nadrobić te braki, niektóre ze szpitali organizują szkolenia trwające dzień — związek zawodowy anestezjologów alarmuje jednak, że nawet tydzień to zbyt mało na naukę obsługi respiratora.

Podsumowanie

Sytuacja polskiej ochrony zdrowia nie jest łatwa, a nasze szpitale były w bardzo dużym stopniu nieprzystosowane do radzenia sobie z pandemią o takiej skali. Przy ocenie obecnych działań należy jednak wziąć pod uwagę, że praktycznie żadne państwo nie było w pełni przygotowane na jej nadejście. Występujące braki ciężko nadrobić w ciągu kilku miesięcy, czy nawet półtora roku — a największą nadzieją na polepszenie sytuacji jest sprawnie przebiegający proces szczepienia populacji naszego kraju.

 

 

Redakcja Portal-Medica 

Wróć na stronę główną bloga