Doktor dyrektorowi nierówny

26 marca 2019 tagi: Artykuł

Dyrektor oddziału regionalnego w Narodowym Banku Polskim jest w stanie zarobić 25 tys. złotych (brutto) miesięcznie. Wymagania na stanowisko? O wiele mniejsze niż te, które stawiane są przed pielęgniarkami, sanitariuszami i ratownikami medycznymi, o lekarzach nie wspominając. Jak więc wyjaśnić fakt, że dyrektor Departamentu Komunikacji i Promocji NBP Martyna Wojciechowska jest w stanie uzyskać w ciągu roku wynagrodzenie równe wartości 3-pokojowego mieszkania w Warszawie? 

W myśl ustawy o jawności zarobków w Narodowym Banku Polskim, w marcu tego roku w Biuletynie Informacji Publicznej został opublikowany raport dotyczący wysokości wynagrodzeń. Objął swoim zasięgiem nie tylko prezesa, wiceprezesów i innych naczelników NBP, ale również ich asystentów i pomocników. Postanowiliśmy porównać ich zarobki do tych, które otrzymywali w ubiegłym roku lekarze rezydenci, specjaliści i pielęgniarki po specjalizacji. Wyniki? Sami zobaczcie.

Z sondy przeprowadzonej przez DGP w kilkudziesięciu placówkach w całej Polsce wynika, że pensja lekarza (bez dodatków za dyżury) wynosi od 4000 do 7500 zł brutto. Stawki te są niezależne od miejscowości pracy i dotyczą zatrudnienia w państwowych szpitalach i placówkach medycznych.

Nieco inaczej wygląda sytuacja zarobków w placówkach prywatnych. Tam uposażenie lekarzy zależy w dużej mierze od kontraktu jaki placówka była w stanie wynegocjować z NFZ oraz od możliwości samego miejsca pracy. W sektorze prywatnym wynagrodzenie lekarzy wzrasta więc do ok 8200 zł brutto miesięcznie.

Oczywiście zdarzają się oferty pracy dla lekarzy specjalistów, które opiewają na zdecydowanie wyższą kwotę. – Niedawno w naszym serwisie pojawiła się oferta dla lekarza ginekologa, ordynatora oddziału. Oferowane wynagrodzenie było bardzo wysokie, przekraczało polską średnią zarobków kilkukrotnie – mówi Anna Baranowska, CEO firmy Portal-Medica.pl. – Niestety była to oferta zza granicy. Wygląda na to, że zagraniczne kliniki są w stanie o wiele bardziej docenić naszych specjalistów niż my sami – dodaje.

Rzeczywiście takie oferty pracy dla lekarzy to rzadkość. Przeważnie słyszy się o wiele niższych podstawach i relatywnie wysokich stawkach za dyżury. Te różnią się od siebie w zależności od tego, czy dyżur jest pełniony w zwykły dzień czy świąteczny. Za dyżur zwykły można dostać od 40 zł do ponad 90 zł za godzinę. Za ostry wynagrodzenie wzrasta do 90-200 zł za godzinę. Trzeba pamiętać, że dyżury nie wchodzą już w skład etatu pracownika, a mimo to lekarze się na nie decydują. Dlaczego? Powodów jest kilka. Nie bez znaczenia jest ten ekonomiczny. Dopiero po zsumowaniu podstawowej pensji z dodatkami za dyżury (zwykłe, świąteczne i ostre) są w stanie zarobić tyle, by zapewnić sobie stały dostęp do kursów, podręczników, drogich konferencji, a przy tym godnie żyć. To właśnie dlatego wiele osób wciąż żyje w przekonaniu, że lekarze zarabiają krocie. Niestety wyższe wynagrodzenia okupione są brakiem czasu dla bliskich i dla siebie. Pełen etat plus dwa dyżury nocne (15-8) to już 74 godziny pracy tygodniowo!

W polskich szpitalach wciąż brakuje rąk do pracy. Żeby nie pozostawić pacjentów bez pomocy, lekarze i pielęgniarki decydują się na pracę niejednokrotnie ponad siły.

Docelowo pensje lekarzy mają wzrosnąć. W myśl ustawy polskiego rządu z czerwca 2018 roku o zwiększeniu wynagrodzeń lekarzy, specjalistów, stażystów i lekarzy dentystów, kwoty najniższych płac mają zbliżyć się do obecnych średnich wynagrodzeń zasadniczych poszczególnych grup zawodów medycznych. Pozostaje liczyć na to, że tak się rzeczywiście stanie.

Wróć na stronę główną bloga